Krajobrazy życia zamknięte w słowach i dźwiękach.
środa, 07 listopada 2018

***


 

*

Czeka was, czeka was,
historyjka taka czeka was, jak trzeba,
no a morał ma, że ajajaj,
jak to raz, jak to raz,
jak to dwaj artyści szli do nieba,
jak to do nieba artyści szli dwaj.
Jeden — as-, jeden — as-,
jeden — ascetyczny koryfeusz,
jeden — szekspirowski wielki tuz,
jeden — as i koryfeusz,
no a drugi — szarak i chudeusz,
co w "Makbecie" halabardę niósł.

Dodajmy tu, że szarak ów,
co w życiu swym na scenie wyrzekł siedem słów,
jedną konkretną umiejętność miał:
potrafił zrobić "mrówkę " i...
kolegom w krąg płynęły łzy,
za kulisami z "mrówki" każdy w głos się śmiał,
każdy, każdy z "mrówki" w głos się śmiał!

Dobry Bóg, dobry Bóg,
gdy naszego tuza ujrzy, tak zawoła:
"Ach, szanowny pan — nie może być!

Czekaj pan, czekaj pan,
erudytę mam ja tu anioła,
ty sobie, złotko, na spacer z nim idź...
No a ty, no a ty,
ty mi zaraz, bracie, "mrówkę" zrobisz! —
wołał Pan i śmiał się ile sił.
"Ach, nie będę już markotny,
mój artysto, dzięki stokrotne!" —
wołał Pan i głośno brawo bił.

Artysto, oto morał jest:
artysto, nad swym losem nigdy nie roń łez.
głowa do góry, smutki odgoń precz!
I zapamiętaj sobie, że:
gdy umiesz coś — docenią cię,
  a kto i kiedy — to już całkiem inna rzecz...
To już jest zupełnie inna rzecz...

Wojciech Młynarski

*

***

niedziela, 04 listopada 2018

***

*

zdziwiły mnie koperty
lekkie jak oddech albo płatek naftaliny
podobne przy tym do zakładek snu
bezkształtne i prawie przezroczyste

otworzyłam jedną
błękitne jeziora plam
i nic więcej
myślałam nad ich kształtem bracie
i delikatnym rysunkiem
ale język niebiański jest naprawdę
trudny

Hanna Kowalewska

*

 

***

piątek, 02 listopada 2018

***

*

mówisz — na śmierć
mówisz — na wieczność
a jeśli zmienisz się w drzewo
czy mogę liczyć na to że wzejdziesz
pod moim oknem
a jeśli — w szybę
czy będzie można końcem języka
podrażnić twoje dzwoniące jestem
a jeśli — w wiatr
czy będę trawą którą rozszumisz
a jeśli — w światło
czy będę nocą którą rozproszysz
a jeśli — dniem
czy dobrą chmurą osłonisz
moją zmęczoną głowę
jak ją weźmiesz lekko
we włosy
pieszczotą palców zwinnych
wszepczesz
trwam


Halina Poświatowska

***

***

 

*

Trzeba ich opłakać
bo trzeba nam tych łez
trzeba ich opłakać
bo tak od wieków przystało

Ale tak naprawdę
oni tych łez nie potrzebują

Patrzą na nas z góry i mówią
dobrze dobrze

kiedy widzą
że wydobywamy z siebie dzielność

Julia Hartwig

***

***

*

Nie zna się na żartach,
na gwiazdach, na mostach,
na tkactwie, na górnictwie, na uprawie roli,
na budowie okrętów i pieczeniu ciasta.

W nasze rozmowy o planach na jutro
wtrąca swoje ostatnie słowo
nie na temat.

Nie umie nawet tego,
co bezpośrednio łączy się z jej fachem:
ani grobu wykopać,
ani trumny sklecić,
ani sprzątnąć po sobie.

Zajęta zabijaniem,
robi to niezdarnie,
bez systemu i wprawy.
Jakby na każdym z nas uczyła się dopiero.

Tryumfy tryumfami,
ale ileż klęsk,
ciosów chybionych
i prób podejmowanych od nowa!

Czasami brak jej siły,
żeby strącić muchę z powietrza.
Z niejedną gąsienicą
przegrywa wyścig w pełzaniu.

Te wszystkie bulwy, strąki,
czułki, płetwy, tchawki,
pióra godowe i zimowa sierść
świadczą o zaległościach
w jej marudnej pracy.

Zła wola nie wystarcza
i nawet nasza pomoc w wojnach i przewrotach,
to, jak dotąd, za mało.

Serca stukają w jajkach.
Rosną szkielety niemowląt.
Nasiona dorabiają się dwóch pierwszych listków,
a często i wysokich drzew na horyzoncie.

Kto twierdzi, że jest wszechmocna,
sam jest żywym dowodem,
że wszechmocna nie jest.

Nie ma takiego życia,
które by choć przez chwilę
nie było nieśmiertelne.

Śmierć
zawsze o tę chwilę przybywa spóźniona.

Na próżno szarpie klamką
niewidzialnych drzwi.

Kto ile zdążył,
tego mu cofnąć nie może.

 Wisława Szymborska

***

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
Zakładki:
Mój blog
Tagi