Nowe miejsce: czasdlapoezji.blogspot.com
sobota, 16 marca 2019

 

***

Dziś zamieszczam ostatni wpis na Bloxie. Miłych Czytelników zapraszam na

bloga: www.czasdlapoezji.blogspot.com gdzie otworzyłam nowe okno i w nim

z  upodobaniem będę kontynuować swoje przyzwyczajenie zamieszczać

wiersze, ich słowne i muzyczne interpretacje, poezję śpiewaną, piosenki.

Do zobaczenia!

***


09:58, marijana2 , Inne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 marca 2019

***

 

*

Oni to para nasycona  
I życia im zostały ścinki  
Łez nie zebrane winogrona  
Zeschłe na twarzach jak rodzynki  
 
On za horyzont ma niewiele  
Ona staruszka jutro wdowa  
Ona to niegdysiejsze ziele  
A dzisiaj igła kaktusowa  
 
I nie zawaha się wahadło  
I nie zatrzymasz piasku godzin  
I Ty ogłosisz swą upadłość  
Bo nie będziemy wiecznie młodzi  
 
Lecz kiedy przyjdzie niepogoda  
I te nieodwracalne chłody  
Mów do niej, że jest ciągle młoda  
Tylko jej suknie wyszły z mody  
 
Im teraz bardziej czas się dłuży  
Różaniec z sekund śledzą skrycie  
Już spakowani do podróży  
Za którą zapłacili życiem  
 
I Ona trzyma Go za rękę  
I siedząc na kuferku łachów  
Coraz to pyta z nagłym lękiem:  
Czy nie zapomniał zabrać szachów?  
 
I nie zawaha się wahadło... 

Jan Wołek

*

 

***

czwartek, 07 marca 2019

***

 

Tadeusz Borowski, aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego, choć może to wydać się dziwne, nie próżnował poetycko. We wspomnieniach innych więźniów występuje jako obozowy poeta. Pisał wiersze, układał piosenki i kolędy, które kursowały po obozie. Niewiele z tych rękopisów ocalało. Przebywając w "królestwie zła" Tadeusz Borowski ochronił swą miłość do ukochanej (również więźniarki), która była mu "słońcem Oświęcimia".

*

PIOSENKA O MIŁOŚCI I TĘSKNOCIE

Już dawno z drzew ten pożółkły jesienny spadł liść,
Tęsknota ma mnie do Ciebie gna, każe mi iść,
Lecz świat jest zły i drutem nas rozdzielił,
I każe żyć, jakbyś była snem.

Świat rzucił nas na dalekie rozstaje swych dróg,
Lecz zawsze wiem, że zapomnieć nie będę Cię mógł,
Bo miłość ma jesiennym kwiatem kwitnie
I serce drży jak zaplątany w sieci ptak.

Więc choć dziś śnieg, śnieg tak biały jak srebro się skrzy,
Widzę Twą twarz, Twoje oczy i w oczach Twych łzy.
Księżyca blask nas złotym szalem złączy
Miłości mej, która mocniejsza jest nad śmierć.

Tadeusz Borowski
Birkenau, grudzień 1943


*

PAMIĘTASZ SŁOŃCE OŚWIĘCIMIA

Pamiętasz słońce Oświęcimia
i zieleń łąk daleką, lekko
ptakami w chmury podniesioną,
lecz nie zieloną już a w chmurach
seledynowobiałą. Razem
staliśmy patrząc w dal i czując
daleką zieleń łąk i chmur
biały seledyn jakby w sobie,
jak gdyby barwa łąk odległych
była krwią naszą albo pulsem,
który w nas bije, jakby świat
był tylko przez nas  i nie mijał
wcale, póki jesteśmy. Uśmiech
pamiętam twój tak nieuchwytny
jak odcień barwy wiatru, który
liściem się chwieje na krawędzi
słońca i cienia, ale wiecznie
przemija i zostaje. Tak ty
dziś jesteś dla mnie przez seledyn
 nieba, przez zieleń i przez wiatr,
który się liśćmi chwieje. Jesteś
krwią moją i mym pulsem. Czuję
cię w każdym cieniu, w każdym ruchu
i tak mnie światem w krąg otaczasz
jak ramionami, tak świat czuję 
jak twoje ciało, całym światem
patrzysz mi w twarz i wołasz mnie...

Tadeusz Borowski

*


Tablica pamiątkowa na domu przy ul. Kaliskiej 17 w Warszawie.

***

poniedziałek, 04 marca 2019

***

 

*

  Tak mi się twoja twarz rozpływa
i niknie we mnie jak widnokrąg,
z którego odejść trzeba. Głos twój,
twe oczy, uśmiech jak przelotny
wiatr, gdy się o twarz ociera,
jeszcze drży we mnie i jak ptak,
który tak lekko i ostrożnie
w powietrzu waży się, jak gdyby
oddechem był — ulata ze mnie,
rozpływa się i niknie. Próżno —
ty wiesz, że w szyby nocnej czerni
jak w życie swoje dawne patrzę,
lecz ciebie tam już nie ma.
Tylko mgła, która w górę się podnosi…

Tadeusz Borowski


*

 

***

sobota, 02 marca 2019

***


 

*

Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że się nie da jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie widok niknął w gęstych krzakach i konarach

Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że, rzadziej używana, zarastała trawą;
A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo:
Tu i tam takie same były koleiny,

Pełne liści, na których w tej porannej porze
Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi.
Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,
Drogi nas w inne drogi prowadzą — i może
Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi.

Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi; pojechałem tą mniej uczęszczaną —
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.

Robert Frost
Przełożył Stanisław Barańczak

*

 

***

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
Zakładki:
Mój blog
Tagi